Ta strona ma ograniczone wsparcie dla Twojej przeglądarki. Zalecamy korzystanie z Edge, Chrome, Safari lub Firefox.

ZAOSZCZĘDŹ DO 70% · DARMOWA DOSTAWA

CARRELLO 0

Gli articoli sono riservati per minuti!
Brak większej liczby dostępnych sztuk

Produktów
Razem Za darmo
Payment Options
AMEX Apple Pay MasterCard PayPal Google Pay VISA

Twój koszyk jest pusty

GDZIE WSZYSTKO SIĘ ZACZĘŁO

Wiele lat temu, przy spokojnej uliczce toruńskiej Starówki, Zofia otworzyła niewielki butik. Miasto budziło się wtedy powoli: z oddali dobiegał dźwięk dzwonów, a z piekarni unosił się zapach pierników. To właśnie tam, wśród murów z czerwonej cegły, nad niespiesznie płynącą Wisłą, postanowiła stworzyć coś własnego.

Na początku nie było tego wiele. Maszyna do szycia, stół krojczy, kilka starannie wybranych bel materiału i jedna bardzo jasna myśl: kobiety zasługują na ubrania, które je szanują. Na rzeczy, które dobrze leżą, nie tracą fasonu po trzecim praniu i można je nosić latami, a one wciąż nie wyglądają na niemodne.

Zofia nigdy nie projektowała z myślą o trendach. Projektowała z myślą o kobietach, które znała. O nauczycielce, która potrzebowała eleganckiego płaszcza na mroźne poranki. O babci, która chciała pięknie wyglądać na ślubie wnuczki. O młodej dziewczynie, która szukała swojej pierwszej, naprawdę własnej rzeczy. Każdy krój był przemyślany tak, by służył latami, każdy szew wykonany z cierpliwością.

Miasto było obecne we wszystkim, co tworzyła. Ciepłe barwy gotyckich kamienic zainspirowały brązy i odcienie terakoty w jesiennych kolekcjach. Delikatna szarość rzeki w mgliste poranki stała się jednym z ulubionych kolorów klientek. Nawet guziki i kołnierzyki kryły w sobie coś ze starej architektury, którą codziennie mijała w drodze do sklepu.

Z czasem butik stał się czymś więcej niż miejscem, w którym kupuje się ubrania. Zaglądało się tu, żeby porozmawiać, przy przymierzaniu sukienki piło się herbatę, a Zofia znała klientki po imieniu i pamiętała wymiary każdej z nich. Wiele z nich zostało jej przyjaciółkami. Niektóre przyprowadzały córki, a później wnuczki.

Z MATKI NA CÓRKĘ. DO SAMEGO KOŃCA

Od zawsze była to firma rodzinna, a w ostatnich latach bardziej niż kiedykolwiek. Córka Zofii, która dorastała wśród tkanin i wykrojów, dołączyła do mamy w sklepie. Wniosła nowe pomysły, świeże spojrzenie i ogromną chęć, by kontynuować to, co rodziło się na jej oczach. Praca ramię w ramię, matki i córki, była chyba najpiękniejszym rozdziałem całej tej historii. Spierały się o kolory, pod koniec dnia wymieniały się szkicami i razem czuły dumę, gdy klientka wychodziła od nich szczęśliwa w nowej sukience.

Niestety, czasy się zmieniły. Ceny materiałów poszły w górę, produkcja stawała się coraz droższa, a utrzymanie lokalu w centrum miasta zaczęło wymagać więcej, niż byłyśmy w stanie dać. Próbowałyśmy wszystkiego, co było w naszej mocy. Szukałyśmy nowych dostawców, zmieniałyśmy kolekcje, noc w noc siedziałyśmy nad rachunkami. Jednego jednak nigdy nie chciałyśmy zrobić: zrezygnować z jakości, która zawsze nas wyróżniała.

Dlatego podjęłyśmy najtrudniejszą z możliwych decyzji. Zamykamy butik.

Niełatwo pisać te słowa. Przez tyle lat ten sklep był naszym domem, naszą pracą i naszą największą dumą. Każda rzecz, która stąd wyszła, zabrała ze sobą cząstkę nas i cząstkę Torunia.

Chcemy podziękować każdemu, kto przekroczył nasz próg. Każdemu, kto przymierzył sukienkę i wrócił po następną. Każdemu, kto odwiedzał nas rok po roku. Każdemu, kto po prostu wpadł się przywitać. To dzięki Wam to wszystko trwało tak długo.

Sklep się zamyka, ale nasze ubrania zostają z Wami. Mamy nadzieję, że będziecie je nosić jeszcze przez wiele lat i że za każdym razem przypomną Wam stare uliczki Torunia, rzekę w tle oraz matkę i córkę, które szyły z miłością.

Z serdecznością i dozgonną wdzięcznością

Zofia z córką